Wczoraj nawiązała się dyskusja z moim kolegą na facebooku pod moim wpisem dotyczącym Yahoo Pipes.

(obrazek oryginalny z http://www.meritum.us/2009/05/01/dolar-wciaz-gora/ przeróbki moje)

Poniżej wklejona dyskusja (a pod nią dodatkowy komentarz spowodowany wypowiedzią Pete’a Cashmore’a z Mashable dla CNN) :

Ja: cała sprawa jest powiedzmy ciekawa i m.z. dobrze jeśli google osłabnie ale z drugiej strony kto szuka newsów wyszukując je w google?? Chcę newsów to wchodzę na konkretną stronę albo dodaję kanały do czytnika RSS a nie wpisuję w google „co się dzisiaj stało w Polsce?”.
Kolega: google w sensie news.google.pl
Ja: myślę, że mało kto z tego korzysta jednak.. przynajmniej w PL. Poza tym agregatory treści to nic niezwykłego a google news jest właśnie takim agregatorem. Możesz sobie sam taki stworzyc dzieki np. Yahoo Pipes ;)
Kolega: tak, ale celem mojej wypowiedzi było podkreślenie nieuchronnie zbliżającej się komercjalizacji i konieczności płacenia za informacje, tudzież upadek news.google, yahoo pipes i innych podobnych agregatorów treści :)
Ja: To nie jest takie proste, to że news corp a konkretnie Murdoch jest nastawiony tylko na zarabianie za wszelką cenę nie znaczy że zaraz każdy serwis informacyjny pójdzie jego śladem. Jeżeli część serwisów wprowadzi opłaty za dostęp do swojego contentu to IMO pozostałe mogą na tym tylko zyskać, ponieważ każdy kto nie będzie chciał opłacać multimilarderowi jego prózniaczego życia uda się po informacje do serwisów które nie pobierają opłaty za dostęp do treści – więcej użytkowników -> większa atrakcyjność portalu dla reklamodawców = większy zarobek. Poza tym o ile mogą wprowadzić opłaty za treści typu reportaż, felieton to pobieranie opłat do „zwykłych” newsów będzie strzałem w kolano, ponieważ portali dostarczających newsów jest mnóstwo i czytelnik może zawsze znaleźć alternatywę. Co do samego newscorp i jego „wyjściu” z google, w Europie to będzie równoznaczne z zniknięciem z pola widzenia internauty, w stanach alternatywne przeglądarki jak Yahoo/Bing mają swój procent udziału w rynku ale w Europie prawie, że nie liczą się w zestawieniach. I jeszcze na koniec o microsoft i jego przeciąganiu wydawców na swoją stronę, nie widzę w tym nic złego, co za problem korzystać z dwóch wyszukiwarek? Dobra to teraz na koniec dodam, że w sumie wprowadzenie opłat za treści jeśli te treści będą TAKIE SAME jak w wydaniach papierowych nie przeszkadza mi. Teraz część portali należących do gazet prezentują tylko część materiału dostępnego w wydaniach papierowych. To tyle :)
Kolega: uff co za komentarz ;) ogólnie to masz pan chyba rację
Ja: trzeba by ło nie zaczynać :D mógłbym to jeszcze pewnie rozwinąć np. o to, że internet to ludzie i w efekcie końcowym to ludzie zdecydują czy chcą płacić za coś czy nie i czy chcą korzystać z tej czy innej wyszukiwarki. Przed chwilą przeczytałem wpis http://antyweb.pl/czy-murdoch-i-ballmer-zepsuja-internet/ jak pisze autor  Murdoch zaczepia google bo może stracić kupę kasy przez MySpace które powoli pada i umowy między google a myspace właśnie, jak sprawa się rozwiąże to pewnie Murdoch się zamknie.

Robię o tym wpis, ponieważ jeśli przeczytacie wypowiedź Cashmore’a to zauważycie, że mamy dość podobne zdanie na ten temat.

I powtórzę, że uważam iż olanie Google na rzecz Binga może być złą decyzją dla Murdocha, ponieważ jego serwisy znikną z pola widzenia europejskich internautów (no bo szczerze kto np. w PL używa Binga i do czego??). A na to tylko czekają konkurencyjne serwisy informacyjne, no bo przecież NewsCorp nie jest jedynym dostawcą wiadomości na świecie. Ok, ktoś powie, że Microsoft chce podkupić także inne firmy. I co z tego? Niech kupują jak będę chciał sprawdzić co się dzieję na świecie to skorzystam z ich przeglądarki… chociaż zaraz.. a może po prostu wejdę na jakiś portal i tam sobie przeczytam??!!?? Kto wpisuje w google „co tam słychać w Afganistanie?” ??

Może agregator jak google.news.com straci dostęp do treści ale jak im to ma zaszkodzić? Przecież nie żyją z tego, że ktoś szuka w googlu newsów tylko z tego, że ktoś kupuje reklamę swojej strony która się pojawia po frazie „basen warszawa” przykładowo.

Poruszany przy okazji tej „afery” jest temat wprowadzenia opłat za dostęp do treści. I osobiście nie widzę problemu w zapłaceniu 10zł miesięcznie żeby mieć dostęp do takich samych treści jakie ukazują się w papierowej wersji dziennika. (Podaję taką kwotę ponieważ koszt publikacji online jest raczej dużo niższy niż cała praca nad drukowaną wersją więc w sumie powinniśmy mieć dużo tańszy dostęp do naszej gazety którą codziennie rano czytamy.).

To tyle na ten temat i jak wspomina Antyweb możliwe, że cała sprawa rozejdzie się po kościach w momencie gdy Murdoch dogada się znowu z Google.